Steelseries Rival 3 – testujemy kieszonkowy młot na demony z Doom Eternal

Steelseries Rival 3 – testujemy kieszonkowy młot na demony z Doom Eternal
Reklamy

Kiedy mowa o myszkach dla graczy, większe nie zawsze znaczy lepsze. Steelseries Rival 3 to lekka i nieduża propozycja dla gamingowych weteranów. Postanowiliśmy sprawdzić, jak poradzi sobie z hordami demonów w Doom Eternal. Oto nasz test Steelseries Rival 3!

PLUSY

– klasyczny, elegancki wygląd,
– sensor optyczny z rozdzielczością sięgającą 8500 DPI,
– wygodny rozmiar i kształt dla osób szukających mniejszych urządzeń,
– podświetlenie RGB,
– wbudowana pamięć,

MINUSY– zaplecze cyfrowe mogłoby być miejscami bardziej intuicyjne,
– słabo nadaje się do „Palm Gripu”,

Steelseries Rival 3 – poręczna propozycja dla wymagających

Każdy ma swoje preferencje co do pecetowych peryferii – zwłaszcza, jeśli chodzi o myszy do gier. Wiadomo, ktoś stosuje chwyt rodzaju, dajmy na to, „Fingertip”, a ktoś inny – „Claw Grip”. Dla jednego optymalna jest liczba przycisków X, dla innego Y. Jednemu zależy na jak najlepszym sprzęcie do Fortnite, drugiemu do League of Legends, ten szuka gryzonia idealnego do Destiny 2, a tamten do World of Warcraft Classic.

Steelseries Rival 3 jest natomiast przystępną propozycją dla osób, które lubią myszy niewielkich rozmiarów, nie za ciężkie, ale mogące popisać się odpowiednią jakością wykonania i należytą czułością sensora. Do tego dochodzi jeszcze przyzwoita liczba programowalnych przycisków i cena, która nie zmusza do zaciągania kredytów w parabankach.

By sprawdzić możliwości Steelseries Rival 3 postanowiliśmy skonfrontować tego Dawida z jakimś Goliatem świata wirtualnej rozrywki. Nie trzeba było długo szukać, bo czy jest dla niego lepsze pole do popisu niż piekielne areny Doom Eternal? Wzięliśmy więc w garść nasz kieszonkowy młot na demony i uzbrojeni w ten oręż zstąpiliśmy do piekieł.

Steelseries Rival 3 jest przystępną propozycją dla osób, które lubią myszy niewielkich rozmiarów, nie za ciężkie, ale mogące popisać się odpowiednią jakością wykonania i należytą czułością sensora. Do tego dochodzi jeszcze cena, która nie zmusza do zaciągania kredytów w parabankach.

Pierwsze spojrzenie na Steelseries Rival 3

Zanim jednak przejdziemy do batalii z siłami ciemności w Doom Eternal, spójrzmy jeszcze świeżym okiem na naszego gryzonia. Steelseries Rival 3 charakteryzuje się prostą estetyką – klasyczna czerń łączy się tu z podświetlanym logotypem i paskami u dołu urządzenia. Mowa, rzecz jasna, o RGB, czyli tęczowej palecie barw, którą można spersonalizować za pomocą oprogramowania Steelseries Engine (więcej o nim za chwilę).

Mysz jest rzeczywiście dosyć lekka, charakteryzuje się niskim profilem, a jej wymiary w pełni pasują do określenia „kieszonkowa”. Ze względu na te gabaryty i kształt sprzętu, będzie z pewnością odpowiednia dla graczy preferujących tak zwany „Fingertip Grip” (palce ułożone płasko na przyciskach przy jednoczesnym uniesieniu śródręcza) lub „Claw Grip” (a więc chwyt szponiasty, a więc tylko z końcówkami palców obejmującymi gryzonia).

Niestety, trudniej o wygodny „Palm Grip”. Drobna konstrukcja nie do końca pozwala na objęcie jej całą dłonią, „na płasko”. Chyba, że mamy stosunkowo małe ręce, wtedy i ten rodzaj chwytu może się sprawdzić przy Steelseries Rival 3.

Steelseries Rival 3 jest ponadto wyposażona w sześć przycisków. Oczywiście, są dwa główne, a między nimi trzeci – ukryty w rolce. Dwa kolejne mamy pod kciukiem, na bocznej ściance myszy. Ostatni znajdziemy pod rolką, a służy on przede wszystkim do zmiany rozdzielczości „w locie”. Za jego pomocą przełączamy się między ustalonymi wcześniej profilami, kiedy na przykład sytuacja na ekranie wymaga od nas większej precyzji lub odwrotnie – większej szybkości.

Tyle, jeśli chodzi o pierwszy kontakt ze Steelseries Rival 3. Nie ma co dłużej oglądać go jak muzealny okaz, trzeba gryzonia zaprawić w boju. Doom Slayer już czyści spluwy, więc ruszajmy z naszej bazy wypadowej, Twierdzy Zagłady, na wojnę z piekłem.

Specyfikacja techniczna

  • Sensor: sensor optyczny Steelseries TrueMove Core
  • Czułość: do 8500 DPI (z dokladnością do 100 DPI)
  • Częstotliwość raportowania: 1000 Hz
  • Maksymalne przyspieszenie: 35G
  • Liczba programowalnych przycisków: 6
  • Łączność: przewodowa
  • Długość kabla: 1,8 m
  • Wymiary: 120,6 mm x 58,3 mm x 21,5 mm
  • Waga: 77 g
  • Funkcje dodatkowe: mechaniczne przełączniki, zmiana DPI „w locie”, 3-strefowe podświetlenie RGB (16,8 mln kolorów), wbudowana pamięć

Steelseries Rival 3 wkracza do piekieł

Dlaczego akurat Doom Eternal? Nie tylko ze względu na jego aktualność (wszak premiera miała miejsce parę dni temu), ale też samą formułę rozgrywki. Niełatwo znaleźć strzelaninę, która charakteryzowałaby się tak dużą dynamiką walk, a jednocześnie posiadała całą masę elementów zręcznościowych (akrobatyka skoków i uników, wspinanie się po ścianach, małpie skoki po wystających ze ścian prętach).

Steelseries Rival 3 poradziło sobie z tymi wyzwaniami naprawdę nieźle, a wrażenia z rozgrywki w Doom Eternal były nawet bardziej niż satysfakcjonujące. Mysz dobrze leżała w dłoni, nawet kiedy musieliśmy machać nią na lewo i prawo, szukając drogi ucieczki przed pociskami piekielnych monstrów.

Precyzja sensora także mile nas zaskoczyła. Zwłaszcza, że w Doom Eternal większość przeciwników posiada swoje słabe punkty. Ustrzelenie ich wymaga często sporej dokładności. Czy to „z biodra”, czy przez lunetę bez większych problemów niszczyliśmy miotacze ognia mancubusów czy też wieżyczki strzelnicze arachnotronów. Nawet wpakowanie granatu w paszczę cacodemona nie stanowiło większego problemu.

No, dobra, trochę się przechwalamy, ale nie tyle po to, żeby popisywać się swoimi zdolnościami, ale po to, by podkreślić, że Steelseries Rival 3 w naszych oczach zdało nawet najtrudniejsze sprawdziany, jakie zafundował tej myszy Doom Eternal.

Mowa zresztą nie tylko o wybuchowych bitwach, ale też o wspomnianych wcześniej czysto zręcznościowych fragmentach poziomów. Starczyło nam odpowiednio dobrać rozdzielczość i długaśne skoki Doom Slayera na platformy z sekretami od razu stawały się prostsze.

Przydały się też dwa przyciski na ściance myszki. Zmienianie modułów do broni, rzucanie granatami, nokautowanie wrogów pięściami, cięcie ich piłą łańcuchową – wszystko to wymaga operowania sporą liczbą klawiszy i posiadanie dwóch dodatkowych pod kciukiem zdecydowanie ułatwiało to zadanie. Nawet jeśli czasami wydaje się, że chodzą zbyt delikatnie.

Pewnie, taki test to kwestia subiektywnej oceny, trudno tutaj o dobranie jakichkolwiek wystandaryzowanych parametrów. A co za tym idzie, możemy tylko przyznać, że bawiliśmy się przednio. Duet Steelseries Rival 3 i Doom Eternal zapewnił nam wieczór pełen adrenaliny i niezapomnianych strzelaninowych wrażeń.

Steelseries Rival 3 na wirtualnym polu bitwy robi naprawdę dobre wrażenie. Jeśli ktoś szuka po prostu porządnego gryzonia do pecetowej rozwałki, nie powinien się rozczarować. Zwłaszcza, że na plus tego sprzętu przemawia także jego przystępna cena. 

Steelseries Rival 3 na laboratoryjnym stole

Wiadomo, jak to jest z gamingowym sprzętem – przede wszystkim liczy się jego skuteczność na wirtualnym placu boju. Wszelkie specyfikacje schodzą na dalszy plan, kiedy w grę wchodzą wrażenia z rozgrywki. Mimo to, kierowani dziennikarskim obowiązkiem, postanowiliśmy przeprowadzić na Steelseries Rival 3 parę czysto laboratoryjnych testów

Sprawdziliśmy zjawisko predykcji, a więc niepożądanego „wygładzania” ruchów przez oprogramowanie urządzenia. Przyjrzeliśmy się też efektowi jitter – drganiach zauważalnych (lub nie) przy używaniu sensora w wysokich rozdzielczościach. A na koniec zostawiliśmy sobie test raportowania. Oto uzyskane wyniki:

Sensor Steelseries Rival 3, biorąc pod uwagę jego możliwości, naszym zdaniem poradził sobie w tekstach predykcji i efektu jitter naprawdę nieźle. Zresztą, możecie to ocenić to sami klikając na zdjęcia, by je powiększyć

Zgodnie z założeniami producenta częstotliwość raportowanie Steelseries Rival 3, sprawdzona programem Mouse Rate Checker, oscylowała wokół zakładanych 1000 Hz

Nasza laboratoryjna analiza gryzonia objęła także jego oprogramowanie. Postanowiliśmy przyjrzeć się dokładniej Steelseries Engine – cyfrowemu zapleczu, które służy obsłudze wielu sprzętów tego producenta, nie tylko tego konkretnego urządzenia.

Znaleźliśmy tutaj pakiet standardowych opcji, takich jak zmiana funkcji przycisków, ustawienie do 5 profilów rozdzielczości (które później można przełączać „w locie”), nagrywanie makr (kombinacji działań) oraz zmianę – last but not least – modyfikacji podświetlenia RGB z całkiem nieźle prezentującą się możliwością osobnego ustawienia konkretnych obszarów.

I tak, Steelseries Engine został zaprojektowany dosyć przejrzyście, a wszystkie dostępne opcje są tutaj zebrane w kompaktowy sposób, co pozwala uniknąć „skakania” po dziesiątkach zakładek. Tym niemniej niekiedy jego obsługa mogłaby być bardziej intuicyjna lub zwyczajnie prostsza. Trochę irytuje, dajmy na to, nieco dziwne dodawanie kolejnych rozdzielczości.

Steelseries Rival 3 – czy warto kupić?

To pytanie nie rodzi problemów. Steelseries Rival 3 cechuje się solidną jakością wykonania, a na wirtualnym polu bitwy robi naprawdę dobre wrażenie. Nie ma być może mnóstwa dodatkowych opcji i gadżetów, na której części graczy mogłoby zależeć, ale jeśli ktoś szuka po prostu porządnego gryzonia do pecetowej rozwałki, nie powinien się rozczarować. Zwłaszcza, że na plus tego sprzętu przemawia także jego przystępna cena. Krótko mówiąc – z takim kieszonkowym młotem można bez lęku ruszyć na piekielne armie.

Ocena końcowa Steelseries Rival 3

  • klasyczny, elegancki wygląd
  • prezycyjny sensor optyczny z rozdzielczością sięgającą 8500 DPI
  • wygodny rozmiar i kształt dla osób szukających mniejszych urządzeń
  • 3-strefowe podświetlenie RGB
  • wbudowana pamięć
  • możliwość zmiany DPI „w locie”
  • przystępna cena
  • zaplecze cyfrowe mogłoby być miejscami bardziej intuicyjne
  • słabo nadaje się do „Palm Gripu”
  • nisko ustawiona rolka nie każdemu może pasować
  • niektórym potrzeba więcej udogodnień i opcji personalizacji

źródło: benchmark.pl

No comments yet.

Join the Conversation